<title_newspaper=Przyjacika> 
<title_article=Aleksandra> 
<author_1=H. B.> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year=1953> 
<month=05> 
<date=1953-05-24> 
<period=w> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
Rozmierzalnia Warszawskich Zakadw Przemysu Odzieowego  jest obszern hal, na ktrej pracuje 30 kobiet. Narzdzia ich pracy s bardzo proste i powszechnie znane z codziennego uytku: miara tzw. metr, owek i st. Tu przechodz przez kontrol bele materiaw, zanim dostan si do rk krojczych i krawcowych, ktre uszyj z nich odzie. Trzydzieci kobiet sprawdza ilo metrw w nadesanych belach, stwierdza bdy i braki produkcji materiau: plamy, dziury itd. Bela, opatrzona metryk zawierajc dokadny opis jej urody wdruje nastpnie do rk krojczego...
Rozgldam si po hali: wrd robotnic przewaaj dziewczta. Nie mam jednak czasu na obserwacje. Podchodzi do mnie pidziesicioletnia moe kobieta, wysoka i szczupa. Ju w pierwszym zdaniu wyjania, e jest mem zaufania zgromadzonej zaogi tej hali. Jej wanie szukam.
Najwaniejszy jest czowiek
Jakim mem zaufania jest Aleksandra Frydrychiewicz? Czy ogranicza swoj dziaalno do figurowania na papierze w protokole wyborczym? Czy jest papierow dziaaczk grupy zwizkowej (jak to si czsto zdarza), czy te rzeczywicie nie zawioda zaufania ludzi, ktrzy j nim obdarzyli?
Nikt trafniej tego nie oceni, ni ci wanie ludzie  wyborcy. Dlatego te z uwag sucham modej robotnicy, Justyny Rybki, ktra opowiada taki oto fakt ze swojego ycia: przed kilku laty spotkao j wielkie nieszczcie  umara matka, osierocajc czworo dzieci  Justyn i troje jej modszego rodzestwa. Ojciec oeni si po raz drugi. Macocha pia, godzia dzieci, bia je. Siostrzyczka zachorowaa ciko na grulic koci. Justyna, pracujca ju wwczas tu na tej hali, bya zupenie bezradna wobec tak cikich trosk. Jak pomc rodzestwu, jak zapewni im znone warunki ycia, jak wyleczy siostr, dziecko, skazane na zagad w tych warunkach?
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 
